Zeskanuj furę
Zdjęcie, animowany skaner i gotowa karta z pełnym kompletem statystyk. Rzadkie fury dostają konfetti.
iPhone · iOS 17+ · za darmo
Robisz zdjęcie auta na ulicy, sztuczna inteligencja rozpoznaje model, a Ty dostajesz kartę kolekcjonerską z prawdziwymi statystykami: wartością, prędkością maksymalną, mocą i rzadkością.
Skanowanie fury…
Jak to działa
Cała zabawa trwa kilkanaście sekund — tyle, ile potrzeba, żeby fura odjechała spod świateł.
Widzisz ciekawą furę na parkingu albo pod światłami? Otwierasz aplikację i strzelasz fotkę. Możesz też wziąć zdjęcie z galerii.
Sztuczna inteligencja ogląda zdjęcie, rozpoznaje markę, model i rocznik, a potem dobiera statystyki: moc, prędkość, wartość i rzadkość.
Karta ląduje w Twoim garażu razem z Twoim zdjęciem, miejscem i punktami. Przy legendarnej furze leci konfetti i grubszy dźwięk silnika.
Funkcje
Skanowanie to dopiero początek. Potem zaczyna się kolekcjonowanie, pojedynki i polowanie na legendy.
Zdjęcie, animowany skaner i gotowa karta z pełnym kompletem statystyk. Rzadkie fury dostają konfetti.
Porównaj dwie fury z kolekcji, statystyka po statystyce. Ten sam model zawsze ma te same liczby, więc pojedynki są uczciwe.
Każde złapane auto dostaje pinezkę ze zdjęciem dokładnie tam, gdzie je zeskanowałeś.
Cała kolekcja w jednym miejscu, z filtrowaniem po rzadkości i szybkim podglądem kart.
15 odznak do odblokowania — od „Pierwszej fury” po „Krezusa”, czyli garaż wart 5 milionów.
Wykres wartości w czasie, podział rzadkości, top 5 najdroższych fur i ranking marek.
Karta jako obrazek z brandingiem albo plik .hunt, który kolega otwiera u siebie i karta wpada do jego kolekcji.
Trzy misje na tydzień, te same u wszystkich: „Złap kabriolet”, „Nocne łowy”, „Trzy różne marki”.
6 stylów ramek odblokowywanych za rangi, milionowy garaż i pierwszą złapaną legendę.
Syntetyczne rewy przy odkryciu karty i po wygranym pojedynku. Im rzadsza fura, tym grubszy dźwięk.
Skaner sprawdza realne ogłoszenia z polskiego rynku i wpisuje na kartę cenę rynkową zamiast szacunku.
Punkty za każdą furę, rangi garażu od Świeżaka do Legendy Ulicy i seria dzienna za codzienne łowy.
Przewagi
StreetHunt powstaje na ulicy, a nie w tabelce — stąd rzeczy, których konkurencja nie ma.
Nie wyssana z palca wycena z tabelki. Skaner sięga po realne ogłoszenia z polskiego rynku, więc na karcie widzisz, ile ta fura kosztuje dzisiaj.
cena rynkowaSkanujesz w podziemnym garażu, w tunelu albo na wakacjach bez roamingu. Zdjęcia wpadają do kolejki i przetwarzają się same, gdy wróci internet.
kolejka skanówKarta to plik .hunt. Wysyłasz go AirDropem albo Messengerem, kolega otwiera go w swoim StreetHuncie i karta ląduje w jego kolekcji. Zero rejestracji, zero serwera.
plik .huntNa karcie jest dokładnie ta fura, którą złapałeś — z Twojego kadru, z miejscem i godziną. Nie stockowa grafika modelu z internetu.
Twój kadrNie ma kont, więc każdy ma własny garaż na swoim telefonie. Rodzic i dziecko wymieniają się kartami plikiem .hunt i porównują kolekcje — bez czatów z obcymi i bez ścigania się z całym światem.
rodzic + dziecko| Kryterium | Typowa apka spotterska | StreetHunt |
|---|---|---|
| Cena | Subskrypcja miesięczna albo roczna | Za darmo. Na zawsze, nie „przez pierwsze 7 dni”. |
| Limity skanów | Kupujesz „rolki filmu” albo kredyty na wywołanie karty | Skanujesz, ile chcesz. Zero liczników. |
| Reklamy | Baner, filmik za nagrodę, popup po każdej karcie | Zero reklam. Żadnych. |
| Konto | Wymagane, z e-mailem i publicznym profilem | Nie potrzeba konta. Otwierasz i grasz. |
| Twoje dane | Kolekcja na cudzym serwerze, feed widoczny dla obcych | Kolekcja leży na Twoim telefonie. |
| Wymiana kart | Tylko przez ich serwer i ich znajomych | Plik .hunt przez AirDrop albo Messenger. Bez pośrednika. |
| Ceny aut | Szacunek z zagranicznej bazy | Realne ogłoszenia z polskiego rynku. |
| Kto to zrobił | Studio, które wydaje pięć apek subskrypcyjnych rocznie | Tata i trzynastoletni syn, którzy w to grają. |
Podgląd karty
Nazwa, rocznik, wartość rynkowa, prędkość maksymalna, moc, przyspieszenie i liczba wyprodukowanych egzemplarzy. Do tego ciekawostka i Twoje zdjęcie z miejsca łowów.
Im rzadsza fura, tym mocniej świeci ramka — od zwykłego srebra po złote holo legend.
Tylne skrzydło GT3 RS jest wyższe od dachu — w seryjnym 911 pierwszy raz w historii.
Dla rodziców
Bo to Wy zwykle instalujecie. Poniżej jest wszystko, o co zwykle pytacie — bez gwiazdek i bez małego druku.
Żadnych. Nie ma subskrypcji, mikropłatności ani zakupów w aplikacji, więc nie ma też scenariusza, w którym dziecko wydaje pieniądze z Waszej karty.
Ani banerów, ani filmików „obejrzyj, żeby dostać nagrodę”. Nie ma też liczników, które namawiają do zakupu.
Brak publicznego profilu, feedu, czatu i list znajomych. Wymiana kartami odbywa się bezpośrednio między telefonami — czyli między dziećmi, które i tak się znają.
Aplikacja nie wymaga konta ani adresu e-mail. Kolekcja i zdjęcia są zapisane lokalnie na telefonie. Zdjęcie trafia do usługi rozpoznawania obrazu wyłącznie po to, żeby ustalić, co to za samochód — nie budujemy z tego profilu dziecka.
Służy tylko do postawienia pinezki na prywatnej mapie w telefonie i można jej w ogóle nie włączać. Aplikacja działa wtedy tak samo, minus mapa.
Zanim skaner ruszy pierwszy raz, aplikacja pokazuje ekran zgody i mówi wprost: zdjęcie auta leci do amerykańskiej firmy Anthropic, której sztuczna inteligencja rozpoznaje markę i model. Razem ze zdjęciem nie idzie ani lokalizacja, ani imię, ani e-mail — bo aplikacja o nie nie pyta. Zgodnie z warunkami Anthropic dla API zdjęcia nie służą do trenowania modeli i znikają z ich serwerów w ciągu 30 dni.
Zgodę można w każdej chwili cofnąć w Ustawieniach — skaner przestaje wtedy cokolwiek wysyłać. Jest tam też przycisk, który kasuje wszystkie karty, zdjęcia i postęp z telefonu.
Kto to zrobił
StreetHunt zaczął się od gry, w którą graliśmy w samochodzie: kto pierwszy zobaczy coś naprawdę rzadkiego. Punkty liczyliśmy w pamięci i zawsze kończyło się kłótnią o to, czy stary Mercedes jest rzadszy od nowego Mustanga.
W końcu padło pytanie: „a nie dałoby się zrobić z tego apki, żeby sama to zapisywała?”. Dałoby się. Ja piszę kod, mój trzynastoletni syn jest głównym projektantem — to on wymyślił karty, poziomy rzadkości, pojedynki i to, żeby przy odkryciu leciał dźwięk silnika. On też wykreśla wszystko, co jest nudne, i robi to bezlitośnie.
Dlatego StreetHunt jest darmowy, nie ma reklam i nie prosi o konto. Nie budujemy biznesu. Budujemy grę, w którą sami gramy w drodze do szkoły.
Ja decyduję, co da się zbudować. On decyduje, czy warto.
FAQ
Jeśli czegoś tu brakuje — napisz. Odpowiedź zwykle wraca tego samego dnia.
Tak. Nie ma subskrypcji, płatności w aplikacji ani reklam. Nie planujemy ich dodawać.
iPhone z iOS 17 lub nowszym. Wersji na Androida na razie nie ma.
Nie. Pobierasz, otwierasz, robisz zdjęcie. Nie pytamy o e-mail, imię ani numer telefonu.
Zdjęcie trafia do modelu sztucznej inteligencji, który rozpoznaje markę, model i rocznik, a potem uzupełnia statystyki. Czasem się myli — przy dziwnych kątach, mocnym tuningu albo nocą. Wtedy po prostu strzel drugie zdjęcie.
Aplikacja to zauważy i powie Ci o tym po swojemu. Karta nie powstanie.
Kolekcję, mapę, Index i pojedynki obejrzysz bez zasięgu. Sam skan potrzebuje sieci — jak jej nie ma, zdjęcie ląduje w kolejce i przetworzy się samo, gdy internet wróci.
Tak. Karta może wyjechać jako obrazek albo jako plik .hunt, który kolega otwiera u siebie w aplikacji. Nie potrzebujecie do tego konta ani naszego serwera.
Nie. Współrzędne zapisują się tylko przy karcie, tylko na Twoim telefonie i tylko jeśli zgodzisz się na dostęp do lokalizacji. Nigdzie ich nie wysyłamy.
Tyle, ile jeździ po ulicach. Nie mamy zamkniętej listy — jak model istnieje, da się go złapać.
StreetHunt jest w drodze do App Store. Aplikacja jest darmowa: bez reklam, bez płatności w środku i bez sprzedawania Twoich danych.